Reklama

Wiktoria Kopniewska

Od Wiktoria Kopniewska
Kopniewska

Kampania nt. Przemocy

Kampania nt. Uzależnień

PDF Drukuj
Felieton
Wpisany przez Administrator   

Dualizm rzeczywistości?


AutoportretJak postrzegam przyszłość mediów w starciu tradycji i nowoczesności, czyli gazet i internetu? Swoboda wyboru tylko z pozoru dotyka pierwszego z trojga słów z Rewolucji francuskiej. Rozumiem „wolność”, jako własną swobodę do wyrażania poglądów, która nie ogranicza wolności innych. I nie jestem - wypisz, wymaluj - bohaterem utworu amerykańskiego zespołu „Incubus”, którego wokalista w refrenie „Megalomaniac” śpiewa: „You’re no Jesus, you’re no f… Elvis”.


 

Pisarze fantastyki naukowej snują marzenia o przyszłości, rzeczywistość okazała się bardziej niż prawdopodobna, o krok, o rok od stania się. Stanley Kubrick w „2001: Odyseja kosmiczna” opisuje człowieka, który „udomowił” Księżyc. Film powstał w 1968 r., jego fabuła toczyła się w 2001., a w „rzeczywistym” 2009 r. „NASA” planuje, że baza kosmiczna powstanie - na wspomnianym satelicie - dopiero w 2020 r. Zatem największy wizjoner kina mylił się, może powinienem na tym skończyć?


Stare media są w zupełnie innym miejscu, niż były 10 lat temu, a za dekadę mogą nie istnieć? Moim zdaniem: nie! Nawet, jeśli wierzyć, że gusta są bardzo zmienne i siłę mają tylko „złe wiadomości”, to zawsze będzie istnieć grupa, która nie „nasyci się” tym, co otrzymuje.


„Jeżeli używa się minuty tak cenne, aby mówić o rzeczach drugorzędnych, to dlatego, iż te rzeczy tak drugorzędne są traktowane jako bardzo ważne, gdyż pozwalają ukryć to, co naprawdę ważne” – Pierre Bourdieu w ten sposób pisze o selekcji informacji w książce „O telewizji”.


Francuscy „Reporterzy nadziei”, których powołał do życia Christian de Boisredon, to agencja zajmująca się tylko pozytywnymi informacjami. Trudny wybór, ale wielu zapewne wykpi go, ripostując, że pełen obraz wydarzeń wymaga także „złych newsów”. To kwestia priorytetów, a może sposób na ukrócenie eskalacji zła.


Za to większość zgodzi się, że poziom informacji musie mieć charakter uniwersalny. Andrzej Niczyperowicz ujmował to trafnie, wyśrodkowując: „… żeby sprzątaczka zrozumiała, a profesor się nie znudził”. Tak, by treść była przystępna dla wszystkich - oczywiście bez dzielenia ludzi na grupy czy kasty.


Bernard Margueritte w książce „Media a wyzwania XXI wieku” informuje, że ponad 70 proc. widzów amerykańskich stacji domagało się poważnego traktowania i otrzymywania wszechstronnych informacji na wysokim poziomie.


Sabina Inderjit w tej samej publikacji dodaje: „W niektórych krajach w ciągu(…) pięciu lat internet stanie się podstawowym źródłem informacji”. Przyszłość to pakiety multimedialne, skupiające w sobie: słowa, nagrania i obrazy. Nie chcę w to wierzyć, bo trywializując: jak, coś jest do wszystkiego, to jest do niczego! Inaczej: często wystarczy ogólny zarys, ale czasami bogata analiza jest jedyną akceptowalną, a tej bardzo rzadko dostarczy nam globalna sieć.


Postęp pociąga za sobą nieodwracalne zmiany – zyskujemy coś, tracąc „przestarzały” balast. „Cyfryzacja” nie jest niczym złym, jest narzędziem, które jak każde inne może zostać użyte w dobry i zły sposób. W Wałczu Krystyna Kalwasińska prowadzi zajęcia z obsługi internetu. Bibliotekarka zapewnia, że „starsze osoby boją się komputerów, ale po kursie «sieć» jest już dla nich użytecznym narzędziem”.


Może ono też być czymś zgoła odmiennym – swoistym aparatem manipulacyjnym. Bohater teatru „Niuz” wypowiada dwukrotnie znamienne „Niczemu się nie dziwić”. Stracił pracę po odmowie emisji „newsa”, który powinien być ponownie sprawdzony.


Małgorzata Bonikowska o podobnej sytuacji, ale dotyczącej internetu, pisze w „Mediach a…”: „(…) zbyt szybka dystrybucja wiadomości może doprowadzić do wymknięcia się jakiegoś wydarzenia spod kontroli czy zbyt pochopne rozprzestrzenienie się informacji, która okazała się błędna”.


Najlepszym przykładem i jednocześnie naturalnym środowiskiem ku temu jest właśnie ogólnoświatowe stałe połączenie komputerów. Na niewielu anglojęzycznych portalach można doszukać się polskich komentarzy, a przecież na „Onecie” i „Wirtualnej Polsce” roi się od nich, dlaczego tylko w rodzimej sieci? Może nie jesteśmy wystarczająco dwujęzyczni, bądź zaciekawieni wyłącznie tematyką krajową?


Istnieją portale całych społeczności, choć nadal przeważają niezrzeszeni internauci, których łączą dyskusje – sportowe, polityczne, kulturalne i kulturowe. Strona „fcb24.com” skupia sympatyków piłkarskiej Barcelony, teksty pochodzą z wielu źródeł (również z tłumaczeń z hiszpańskiego). Niestety na wielu innych dominują opinie mało wyszukane, ale odnajdziemy wśród nich i wnikliwe – mogłyby znaleźć się w prasie drukowanej.


Jak połączyć oba światy, co zdają się być jak ogień i woda? Dziennikarstwo internetowe nie musi oznaczać końca tradycyjnej prasy, może a wręcz powinno być jej uzupełnieniem. Internet może stać się formą bezpośredniej komunikacji między dziennikarzem a czytelnikiem. Stały dopływ danych o tym, co interesuje, a co irytuje odbiorów, wymusi tworzenie potrzebnych tekstów.


Nie można zapomnieć o upraszczaniu przekazu. Wynika ono z tego, że public relations jest decydentem nie tylko handlu, muzyki i filmu, ale także dziennikarstwa – po pierwsze: zarobić! Mam marzenie, by ludzkość była – na powrót – uczona przez media, będąc równocześnie orężem oraz tubą społeczeństwa informacyjnego i obywatelskiego (oczywiście całości, a nie tylko uprzywilejowanej części), bo ufam, że będą w ostatecznym rozrachunku tożsame.


Na stronie „Dziennikarzy bez granic”, w rankingu wolności mediów Polska uplasowała się w 2008 r. na 49. miejscu! Na pierwszym jest Islandia. Trzy lata wcześniej duńskie „Jyllands-Posten” opublikowała karykaturę Mahometa, a kraj ten – mimo to – był na 1. miejscu, obecnie jest na 15. miejscu.


Na wspomnianej stronie można zaznajomić się także z frapującymi faktami. Egipcjanin Kareem Amer został aresztowany szóstego listopada 2006 r., powód: atak na Hosni Mubaraka i Islam (na swoim blogu).


Również tam znajdziemy wzmiankę o Roxany Saberi, która po opuszczeniu irackiego więzienia w Evin relacjonowała: „Obawiam się o ludzi przetrzymywanych tam, myślę że są w gorszych warunkach niż ja. Część z nich jest prawdopodobnie torturowana fizycznie”.


Takich mediów potrzebuje świadomy wyborca, bo tylko one dają możliwość budowaniu autonomicznych opinii i świadomych decyzji.


Nowe technologie nic nam nie dadzą, bo z przypadkowych słów – zubożenia informacyjnego, najwięksi erudyci i wielcy intelektualiści nie stworzą nic, skoro nie będzie o czym pisać – w konsekwencji: mówić!


Bernard Margueritte dostrzega – niewidoczny dla wielu - związek między moralnością i profesjonalizmem: „Dziennikarstwo moralne jest profesjonalne, a dziennikarstwo profesjonalne moralne”.

 

Komentarze  

 
-1 #1 Weeman 2012-06-22 09:29
:bowdown:
Cytować
 

Dodaj komentarz

Szanowny Użytkowniku, gwarantujemy Ci pełną swobodę komentowania, ale z wyłączeniem wulgaryzmów bądź treści powszechnie uznanych za obraźliwe.


s
© 2011-2015 walczanin.pl | Portal dla Wałcza i powiatu wałeckiego | Joomla Template by vonfio.de