Reklama

Wiktoria Kopniewska

Od Wiktoria Kopniewska
Kopniewska

Kampania nt. Przemocy

Kampania nt. Uzależnień

PDF Drukuj
Felieton
Wpisany przez Administrator   

Smutno i pięknie


W połowie 90-tych lat minionego stulecia, w pewnym muzycznym miesięczniku przeczytałem artykuł, którego obszerne fragmenty pamiętam do dziś. „Nasi rodzice mieli Zeppelinów, Deep Purple, a my mamy grunge”. To raczej parafraza, a nie dosłowny cytat. Słuchając wielkiej czwórki grunge'u także czułem rosnącą dumę, że moje pokolenie ma swoich muzycznych idoli.


Layne_i_Demri

 

Każdy szanujący się miłośnik szarpanych strun jednym tchem wymieni Nirvanę, Pearl Jam, Soundgarden i Alice in Chains. A tą ostatnią cenię najbardziej.

 

Na jej czele stał Layne Stanley, a był to wokalista niezwykły. Pewnie wielu uzna, że zna kilku wybitniejszych, z lepszym głosem. Ja jednak powtórzę uparcie, on miał w sobie coś, co przewyższa wszystkich. Miał w życiorys wpisane nieszczęśliwe zakończenie. I jeśli miałbym przyrównać do klasyka to tylko do szekspirowskiego Romea.

 

Znam wszystkie płyty tego pana i jego kolegów, ale jeden utwór jest dla mnie szczególny, bo piękny w swej smutnej wymowie – literackiej i muzycznej. Mam na myśli „Nutshell”. To pieśń, która nie była wielkim hitem (a takich ma kilka Alice in Chains). Ba, nie była nawet singlem.

 

Posłuchajcie oryginału: http://www.youtube.com/watch?v=N_GPxe91hWE


To cover dziewczyny, która oddała hołd swemu idolowi: http://www.youtube.com/watch?v=pURwKVOVF8I


Drugi cover, intrumentalna wersja: http://www.youtube.com/watch?v=7VDjghA4x_c

 

Alice in Chains łączyło metalowe riffy z punkiem i bluesem, a ponad muzyką unosił się głos wokalisty, który czasami brzmiał jak przesterowana gitara. Ten zespół ma w swoim repertuarze kilka stonowanych, niemal melancholijnych perełek. I do nich należy piosenkowa łupina orzecha.

 

Skąd jednak porównanie do Romea i Julii? Otóż Layne Stanley kochał całe swe 34-letni życie tylko jedną kobietę. Nie miała ona na imię Julia, lecz nzwywała się Demri Parrott. Połączyła ich miłość, a rozdzieliła słabość – uzależnienie od narkotyków. Utwór „Nutshell” jest też o tym, bez gloryfikacji życia na dopalaczu. Raczej z przestrogą, że narkotyki to nie gra, zabawa, to bilet z jedną stronę... w stronę śmierci.

 

Dodaj komentarz

Szanowny Użytkowniku, gwarantujemy Ci pełną swobodę komentowania, ale z wyłączeniem wulgaryzmów bądź treści powszechnie uznanych za obraźliwe.


s
© 2011-2015 walczanin.pl | Portal dla Wałcza i powiatu wałeckiego | Joomla Template by vonfio.de